fot. ©Pignard-Bykowska -Justyna ChmielowiecJeden z największych – najpiękniejszych i najbardziej znany z paryskich ogrodów to Ogród Luxemburski dzieło Marii Medyceuszki żony Henryka IV-go pilnowany przez posągi królowych Francji.Ale nie o ogrodzie którego zwiedzanie polecam wszystkim chcę teraz mówić.Jest niedziela siódmego lipca i zbliża się piąta godzina po południu.Słońce promieniami gładzi trawniki i cudowne klomby i rzędy różno-kolorowych kwiatów rozsianych na całej przestrzeni ogrodu.Widzę tłum ludzi siedzących kolo okrągłej metalowej altany na której ustawiony jest fortepian.Podchodzę bliżej.Udaje mi się znaleźć krzesło z malutką książeczką dzięki której już wiem wszystko.To już czwarta edycja Festiwalu Chopina w Ogrodzie Luksemburskim powstałego z inicjatywy Prezydenta Warszawy Pani Gronkiewicz Waltz i pod patronatem Tomasza Orłowskiego Ambasadora Polski we Francji i Pana Pierre Buhler Ambasadora Francji w Polsce.
Sprawy organizacyjno-administracyine są w gestii Instytutu Polskiego w Paryżu.Początek Festiwalu to 14-go czerwca a koniec to 14-go lipca.Uczestnicy to młodzi wirtuozi fortepianu z Polski i Francji którzy interpretują muzyczne dzieła Fryderyka Chopina.Recital otwiera Justyna Chmielowiec.Zaglądam do programu i czytam.Lekcje pianina zaczęła mając zaledwie siedem lat.Po szkole muzycznej studia fortepianu w Konserwatorium w Łodzi w klasie profesora Marka Drewnowskiego znanego i bardzo dobrego pianisty.Jest laureatką pierwszej nagrody przyznaną w 2007 roku...Kontynuuje studia w Szwajcarii - Brukseli i Paryżu a w klasie uznanego w Eurpoie znakomitego pianisty Eugenisza Indjic otrzymuje dyplom wirtuoza w 2009 roku a dwa lata później dyplom koncermistrza.Pozwala jej to koncertować w Polsce,Italli,Niemczech i oczywiście we Francji.W tym roku koncertuje w wielu francuskich miastach – że wymienię tylko Nantes,Tours,Lyon, Marsylię i oczywiście Paryż w Teatrze Marigny... Na scenie pojawia się młoda,smukła ubrana w długą świetnie skrojną niebieską suknię Justyna Chmielowiec którą witają huczne brawa zgromadzonej publiczności.Pianistka z wdziękiem siada przed fortepianem.Jej długie zgrabne palce dotykają klawiszy i słyszymy cudownie liryczny nokturn po którym dwa mazurki a na końcu sonatę Nr.3.Każdy z tych utorów jakże trudnych do wykonania grany jest w sposób wręcz fantastyczny łącząc liryzm namiętność – oczekiwanie i gniew w miejscach gdzie było to chciane przez genialnego Fryderyka.Kościelna cisza.Ostatni akord i niekończące się brawa tłumu widzów..Widzę uśmiechnięte twarze Ambasadora R.P. Pana Tomasza Orłowskiego i jego małżonki siedzących w pierwszym rzędzie których bijące brawa dłonie wyrażają niekryte zadowolenie. fot.©Pignard-Bykowska -Justyna ChmielowiecMam wrażenie że kołysane lekką bryzą wiatru biją brawa także zielone liście platanów których w ogrodzie jest pełno a ostatnie muzyczne akordy pobiegły do rzeźbionego popiersia Chopina które ustawione jest na jednej z licznych ścieżek ogrodu .Ma jeszcze zagrać dwóch solistów ale ja idę na poszukiwanie pianistki którą znajduję w otoczeniu przyjaciół przy stoliku ogrodowej kawiarni.Przedstawiam się i gratuluję koncertu.Artystka o twarzy dziewczynki z obrazów Wyspiańskiego z uroczą skromnością zaprasza mnie do stolika.Nawiązuję rozmowę bo chcę wiedzieć jak najwięcej o tej polskiej nimfie fortepianu.A ona w sposób naturalny i bezpośredni opowiada... Urodziłam się w Zgorzelcu gdzie do dzisiaj mieszkają moi rodzice.Aktualnie mieszkam w napiękniejszym mieście świata jakim bez wątpienia jest Paryż ale moje serce należy do Zgorzelca.Jak tylko mogę - przyjeżdżam i widzę dużo zmian.Miasto pięknieje i wszystko się zmienia na lepsze.Oby tak dalej.Moją pasją jest muzyka fortepianowa której różne formy chcę uwydatnić klawiszami tego instrumentu.Moim marzeniem jest kreacja Festiwalu Muzyki Klasycznej właśnie w Zgorzelcu tak dla mieszkańców tego miasta jak i okolic z niemieckim sąsiadem Goerlitz włącznie.Nie wiem czy mi się to uda ale nie tracę nadzieji.... fot. ©Pignard-Bykowska -JUSTYNA_CHMIELOWIEC_PAN a Paris-2013Moje najbliższe plany to recital w oazie polskiej nauki jakim jest sala Polskiej Akademii Nauk w Paryżu i jedenaście koncertów we Francji z tym najważniejszym w Sali Pleyela gdzie kiedyś młody Chopin dawał swoje recitale.Ta właśnie możliwość wprowadza mnie w stan delikatnej euforii i artystycznego podniecenia.A co dalej - to pokaże czas... Drugi raz miałem okazję słyszeć Justynę Chmielowiec w Centrum Naukowym Polskiej Akademi Nauk w Paryżu a było to dwudziestego września tego roku.Tym razem pianistka raczyła tłumy zebranych utworem Liszta inspirowanego Wagnerem – Miłosna śmierć Izoldy – po którym grała w sposób znakomity Poloneza As-dur Chopina a na bis rozdzierającym serce nokturnem tego geniusza polskiej duszy i polskich cierpnień.I tym razem huragan braw.Na koniec powiem tylko – Pani Justyno.... Brawo !


Aleksander Cząstkiewicz
Paryż dnia 25 września 2013

fot.©Pignard-Bykowska

......czytaj wiecej...